Temat: PFRON
Kolejny artykuł, który mnie zainteresował i kilka moich refleksji. Artykuł z 38 numeru Polityki z 2010 roku, str. 28 - 30
Tu można go przeczytać
Artykuł nie jest napisany zgodnie z zasadami dobrego dziennikarstwa, ponieważ jest stronnicy - ma zamiar wzbudzić w czytelniku oburzenie na postępowanie PFRON.
Mnie zastanowiła jedna sprawa - dlaczego bohaterowie artykułu tj. pan Tomasz Lekki i jego Mama nie mają pojęcia, jak się pisze wnioski o dotacje i jak się te dotacje rozlicza? Świadczy o tym m.in. argument, że na dojazdy do szkoły wydali więcej niż podali we wniosku i PFRON nie chce im nadwyżki zwrócić lub próba rozliczenia niezaplanowanych zakupów.
Jednym z pytań, jakie autorka postawiła jest: Dlaczego żaden z urzędników PFRON nie pomógł studentowi cierpiącemu na porażenie mózgowe i jego samotnej matce przebijać się przez gąszcz absurdalnych przepisów?
Pytanie sensowne i na miejscu. Ale można zapytać inaczej: dlaczego osoby planujące uzyskać dotację nie zadają trudu, aby zapoznać się z regułami gry? Wiem, że można znaleźć bezpłatne szkolenia na ten temat, ale może jest za mało informacji o tych szkoleniach?
Może warto w inny sposób docierać do tych osób? Np. przez szkolenia e-learningowe czy prezentacje multimedialne? Myślę, że uczestnictwo nawet w kilkugodzinnym kursie to ostatnia rzecz, o jakiej myśli udręczona matka dorosłego niepełnosprawnego. A może dałoby się zorganizować takie kursy w miejscach dostępnych dla osób niepełnosprawnych? W tym przypadku udział w pełni sprawnego umysłowo p. Tomasza, który w tej chwili posiada już wyższe wykształcenie byłby bardzo pożądany.
Jakość cytowanego artykułu jest nie najlepsza, ale pliki zeskanowane od razu do pdf'a są bardzo duże, więc trudne do pobrania. Tym razem zeskanowałam artykuł i potraktowałam go OCRem. Plik jest zdecydowanie mniejszy, choć utracił trochę na estetyce. Następnym razem może zrezygnuję z prób utrzymania układu graficznego artykułu.