Ok. Nie każdy może. Nie ma co z tym dyskutować.
Ważne, żeby w tej sytuacji nie stało się tak, że dowóz uczestników teoretycznie zorganizowany dla tych, którzy nie mogą sami dotrzeć do WTZ, nie stał się dowozem dla wszystkich.
Kiedyś była to powszechna praktyka, bo skoro jest bus to dlaczego tylko dla niektórych? Dlaczego nie dla mojego dziecka? Dlaczego nie dla X, który mieszka dalej od Y? itd.
Nie przeczę, że są placówki i osoby, dla których organizacja dojazdu jest warunkiem koniecznym uczestnictwa w zajęciach.
Jednocześnie widzę bardzo duże możliwości wykorzystania "dojazdu" dla wygody a nie rozwoju uczestników.
To są sprawy bardzo indywidualne i nie da się stworzyć zasady, która będzie dobra dla wszystkich.
To co sprawdza się w Gdyni, nie sprawdzi się w Rabca. To co jest dobre dla osoby X nie jest dobre dla osoby Y.
I jeszcze jedno - nie rozumiem tego zdania "rodzic/opiekun zezwalając na samodzielny powrót do domu przejmuje też pełną odpowiedzialność za np. wypadek, nikt z pracowników nie przejmie tak dużej odpowiedzialności". Co Pani ma na myśli?
Ostatnio edytowany przez Do (2010-05-07 09:36:46)